wtorek, 16 czerwca 2015

Głos na puszczy

Polecam artykuł Piotra Aleksandrowicza
http://wei.org.pl/blogi-wpis/run,glos-na-puszczy,page,1,article,1692.html

Jest oczywiste, że światowy wzrost gospodarczy słabnie, Europa z trudem opanowała kryzys, ale idzie naprzód w żółwim tempie, a Polsce za kilka lat grozi stagnacja.
W takich okolicznościach przyrody, a szczególnie przed wyborami, pojawiać się będzie coraz więcej propozycji programowych, jak temu zaradzić. Jeden zestaw medykamentów będzie zawierał wyższe podatki (od zagranicznych firm i banków zwłaszcza, ale nie tylko), progresję podatkową w podatku indywidualnym, powszechne oskładkowanie wszystkiego i wszystkich, więcej regulacji. Inni będą się skupiać na modnych hasłach: polonizacji banków, nie rzucim ziemi skąd nasz ród (to o rzekomej wyprzedaży gruntów Niemcom), czy też reindustrializacji. Ostatnio wicepremier Piechociński zameldował nawet po wizycie w koksowni, że Polska powinna produkować więcej stali. Moderniści z kolei będą zaklinać na okoliczność innowacji, badań i rozwoju, edukacji i inwestycji, wszystko wszakże z ogromnym udziałem państwa. Do tego dołożą jeszcze przyjęcie euro.
Najsłabiej słychać będzie tych, którzy uważają, że największe szanse rozwojowe tkwią w mechanizmach rynkowych, odbiurokratyzowaniu gospodarki, w przyjęciu zasady: żadnych ustaw więcej niż minimum europejskie, w ograniczeniu obciążeń podatkowych, przy równoczesnym zmniejszeniu rozwiązań jawnie szkodliwych ekonomicznie i niesprawiedliwych społecznie. Takich jak branżowe przywileje emerytalne i podatkowe, czy brak wymagań efektywnościowych w stosunku do przedsiębiorstw państwowych, dzięki czemu świetnie się mają ich pracownicy, tyle że na koszt społeczeństwa. Jeszcze rzadziej słychać będzie głosy na temat powrotu do prywatyzacji. Przeciwnie, rzutem na taśmę minister skarbu zdołał stworzyć kolejnego narodowego czempiona, mianowicie państwową grupę promową na Bałtyku, i pies z kulawą noga nie zaszczekał, że to jakiś nowy absurd.
Skonstruowanie sensownego planu podtrzymania rozwoju polskiej gospodarki nie jest wcale trudne, wystarczy skorzystać z uniwersalnych wzorców. Redukcja przepisów i wymagań biurokratycznych. Obniżanie barier wejścia na rynek. Ograniczenie inspekcji i kontroli. Zmniejszenie liczby wymagań narzucanych producentom i usługodawcom rzekomo dla dobra klientów. Wzmocnienie prawa własności i sprawności sądownictwa. Skończenie z uprzywilejowaniem firm państwowych. Promowanie konkurencji. To akurat wypisałem z kwitów przygotowanych przez mądrych ludzi dla … Grecji - na tym polega ich uniwersalizm, ale z grubsza to samo można wyczytać w rekomendacjach OECD „Going for Growth”, regularnie pojawiających się co rok. W latach 2008-2013 w niektórych kategoriach nastąpiła u nas poprawa, ale nadal Polska jest w czołówce państw przeregulowanych i o rynkach produktowych zduszonych przez państwo (m.in. transport, energia, usługi profesjonalne). Polska ma też największy udział własności państwowej w gospodarce w krajach OECD. Dlatego właśnie w najnowszym raporcie z 2015 roku wśród priorytetów na pierwszym miejscu OECD w odniesieniu do Polski wymienia redukcję własności państwowej i poprawę konkurencyjności na rynkach produktowych. A ponieważ od 2013 roku postęp jest minimalny, podtrzymuje także inne priorytety sprzed dwóch lat.
Ten najnowszy raport OECD w marcu br. wywołał minimalne zainteresowanie. Mimo, że nie było jeszcze w obiegu publicznym nowych bohaterów masowej wyobraźni, czyli panów Stonogi i Kukiza. Ale kto by się zajmował takimi drobiazgami jak warunki gospodarowania. Ważniejsza jest kwestia agrarna, czyli kto kogo w glebę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz