wtorek, 14 października 2014

Ksiądz i racjonalista

Wywiad z  ks. Jackiem Stryczkiem pokazuje, że są również myślący księża. Poniżej kilka z jego opartych na praktyce poglądów:

Wydaje się, że nierealne prawo nie jest. Nie mówię, że to jest dobre, ale tak po prostu jest. A to jest właśnie skutek uboczny braku etosu urzędników państwowych.


Czyli szarą strefę udałoby się zmniejszyć, jeśli państwo byłoby przyjazne i otwarte na obywatela?
By to zmienić, potrzebne są trzy rzeczy. Po pierwsze uwspólnienie etosu państwa, które dotyczy nie tylko podatników, ale również urzędników. Po drugie umożliwienie ludziom funkcjonowania oddolnego w społeczeństwie. I po trzecie skuteczny sposób egzekucji, bo zawsze będą osoby, które kombinują.
Mój największy problem z byłym już premierem Tuskiem polegał na tym, że jako liberał nie powiedział: od tej pory wy, urzędnicy, macie się kierować w pracy następującymi zasadami: jesteście tu po to, by służyć ludziom i obowiązuje taka i taka kultura organizacyjna. Wtedy ci, którym się chce, wiedzą, jak działać, i jeszcze pilnują tych, którym się nie chce. Inicjatywy oddolne sprawiają, że społeczeństwo się samo reguluje. A ryba psuje się od głowy.
Nie jestem specjalistą od systemów społeczno-gospodarczych. Ja się znam na organizacji, na zasadach, na etosie. Wyobraź sobie 500 lokalizacji, 10 tys. wolontariuszy, a my potrafiliśmy dać im wytyczne odnośnie do ich pracy w sześciu – ośmiu punktach. Reszta to ich oddolna inicjatywa. Da się. Zarządzam dużymi społecznościami, w których wprowadzam minimum reguł i dużą swobodę. To połączenie daje najlepsze efekty. Mędzy innymi dlatego staliśmy się w ciągu kilku lat jedną z największych organizacji w tym kraju.
Uważam, że zanim uchwali się jakieś prawo, trzeba się zastanowić, czy da się je wyegzekwować. Od tego trzeba zacząć. A im więcej reguł, tym trudniej się w nich połapać i tym trudniej je wyegzekwować. W organizacji, którą zarządzam, na pewnym etapie była tendencja do zwiększania liczby procedur. Kiedy się o tym dowiedziałem, zrobiłem karczemną awanturę. Uproszczenie ich do najbardziej podstawowych zasad, które jest się w stanie wyegzekwować, sprawiło, że w projekcie pojawiła się natychmiast nowa energia.
Jakie jest to minimum zasad, które powinny organizować nasze życie społeczne?
W Irlandii jest taka zasada, że poza miastem można jechać wszędzie 90 km/h. Nieważne, czy na zakręcie, czy na długiej prostej. A u nas? Wjeżdżam do lasu i na odcinku stu metrów mam sześć znaków drogowych. Bo u nas ktoś myśli za ciebie. Tu możesz jechać 50, tu 70, tam znowu 90 km/h. W Irlandii wiadomo, że nikt za ciebie nie myśli, to ty musisz wiedzieć, z jaką prędkością wchodzisz w zakręt. I to działa.
Całość na:
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/827897,szara-strefa-bez-etosu-czy-nalezy-w-polsce-placic-podatki.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz